Strona głównaSprawa w sądzie / Czy banki mogły przewidzieć wzrost kursu franka?

Czy banki mogły przewidzieć wzrost kursu franka?

Dość częstą linią obrony banków w sprawach frankowych jest twierdzenie, że banki nie mogły przewidzieć, że nastąpi znaczny wzrost kursu franka. Jak było naprawdę?

Na początku 1990 r. kurs CHF/PLN stanowił równowartość dzisiejszych 62 groszy (średni miesięczny kurs NBP ze stycznia 1990 r. to 6.188 zł przed denominacją). W styczniu 1995 r. za jednego franka trzeba było zapłacić już 1,88 zł. Kolejne 5 lat później – w styczniu 2000 r. – już 2,58 zł. W styczniu 2004 r. średni miesięczny kurs CHF/PLN przekroczył 3 zł.

Od początku lat 90-tych XX wieku do dziś kurs franka wzrósł ponad 7-krotnie. Banki wykorzystały jednak chwilową stabilizację kursu (a nawet jego obniżenie) pomiędzy 2004 a 2009 rokiem do tego, by – zapewniając o stabilności kursu franka – sprzedawać nieświadomym ryzyka walutowego konsumentom „kredyty frankowe”.

To właśnie w okresie pomiędzy 2004 a 2009 r., gdy nastąpiła chwilowa stabilizacja kursu a nawet jego korekta, została udzielona zdecydowana większość tzw. „kredytów frankowych”.

Dokumenty potwierdzają, że banki przewidywały wzrost kursu franka

Dostępne dokumenty potwierdzają, że w sektorze bankowym charakter i rozkład ryzyka kursowego związanego z umowami kredytowymi powiązanymi z walutą obcą był dobrze znany. Banki miały pełną świadomość tego, że istnieje realne ryzyko wzrostu kursu CHF. Nie bardzo się tym jednak przejmowały, bo ryzyko to było w całości przerzucone na kredytobiorcę. Jedyne ryzyko, jakie ponosił bank polegało na tym, że rata wzrośnie tak bardzo, że kredytobiorca nie będzie w stanie spłacać kredytu.

Już w 2002 r. Generalny Inspektor Nadzoru Bankowego skierował do prezesów wszystkich banków pismo, w którym przeczytać można:

Niezabezpieczone ryzyko kursowe dłużnika (np. przychodami w walucie obcej, depozytem walutowym, instrumentami finansowymi) może w sytuacji dużej, skokowej zmiany kursu walutowego spowodować znaczące podrożenie kosztów obsługi długu, zwłaszcza jeśli zmiana taka miałaby trwały charakter. W przypadku takiego scenariusza ryzyko kursowe kredytobiorcy, krystalizujące się w postaci realnych strat z tytułu różnic kursowych, faktycznie przekształca się w ryzyko kredytowe banku. A zatem ryzyko kursowe wpisane w sprzedany przez bank produkt kredytowy i de facto przerzucone na kredytobiorcę może „powrócić” do banku w postaci ryzyka kredytowego.

fragment pisma Generalnego Inspektora Nadzoru Bankowego z dnia 3.07.2002 r. do prezesów banków (podkreślenie własne)

Nadzór bankowy doskonale dostrzegał zarówno to, że może dojść do „dużej, skokowej zmiany kursu walutowego”, jak i to, że ryzyko „de facto przerzucone jest na kredytobiorcę”. Tym, o co martwił się sektor bankowy, nie było jednak dobro konsumentów, lecz ewentualny „powrót ryzyka kursowego” w postaci „ryzyka kredytowego”, a więc ryzyka, że kredytobiorca przestanie spłacać kredyt, bo nie będzie go na to stać.

Dla banków chęć zysku była ważniejsza, niż interes konsumentów

W piśmie z 21.11.2005 r. skierowanym do prezesów banków działających na polskim rynku, Prezes Związku Banków Polskich wskazał:

Generalny Inspektor Nadzoru Bankowego wyraził głębokie zaniepokojenie z powodu rosnącego udziału kredytów walutowych w portfelach kredytowych banków, w tym zwłaszcza w kredytach udzielanych na cele mieszkaniowe. Zdaniem nadzoru bankowego dalsze kontynuowanie takiej polityki kredytowej przez banki grozi obniżeniem reputacji banków w oczach klientów w związku z potencjalnie możliwymi zmianami kursu walutowego.

fragment pisma Prezesa ZBP z 21.11.2005 r. do prezesów banków działających na polskim rynku

Związek Banków Polskich w 2005 r. powołał zespół roboczy, którego zadaniem było „przygotowanie propozycji rozwiązań, które ograniczyłyby akcję kredytową banków realizowaną w walutach obcych”. Zespół roboczy utworzony przy Związku Banków Polskich przygotował cztery propozycje rozwiązań:

  • wprowadzenie jednolitego standardu informacyjnego przy udzielaniu kredytów walutowych;
  • wprowadzenie ujednoliconych, zaostrzonych parametrów produktowych i/lub zasad oceny zdolności przy udzielaniu kredytów walutowych;
  • wprowadzenie limitów na finansowanie w walutach wymienialnych;
  • zakaz udzielania wszelkich kredytów w walutach wymienialnych.

Część banków opowiedziała się za całkowitym zakazem oferowania kredytów powiązanych z walutą obcą. Były nimi m.in.: Bank BPH, PKO Bank Polski, Bank Zachodni WBK (dziś: Santander Bank Polska) czy BRE Bank (dziś: mBank).

Ostatecznie jednak chęć zysku zwyciężyła i banki nadal oferowały „kredyty frankowe”. Banków nie interesował interes konsumenta, narażonego na ryzyko walutowe związane ze znaczną (skokową) dewaluacją złotówki i nieświadomego tego ryzyka. Interesował je własny zysk i ewentualne „pogorszenie pozycji konkurencyjnej” w przypadku zaprzestania oferowania kredytów powiązanych z walutą obcą. Przekonuje o tym chociażby pismo członka zarządu PKO BP S.A. Jacka Obłękowskiego do Prezesa Związku Banków Polskich z 28.11.2005 r.:

Odpowiadając na pismo Pana Prezesa w sprawie ograniczenia ryzyka walutowego generowanego przez portfel kredytów hipotecznych uprzejmie informuję, że z proponowanych opcji PKO BP SA w pierwszej kolejności opowiada się za całkowitym zakazem udzielania przez banki działające na polskim rynku klientom indywidualnym kredytów walutowych. Jednocześnie widzimy szereg zagrożeń i możliwości obejścia takiego zakazu (…) Rozwiązanie to nie eliminuje więc w całości ryzyka walutowego związanego głównie ze skokową dewaluacją polskiej waluty i tym samym nie zabezpiecza w pełni polskich konsumentów, a jednocześnie może pogorszyć pozycję konkurencyjną polskich banków.

fragment pisma członka zarządu PKO BP S.A. Jacka Obłękowskiego do Prezesa ZBP z 28.11.2005 r. (podkreślenie własne)

O tym, że banki doskonale zdawały sobie sprawę z ryzyka kursowego obciążającego kredytobiorców, a dodatkowo także – z braku świadomości tego ryzyka po stronie konsumentów – świadczy także pismo członka zarządu Banku Zachodniego WBK S.A. do Prezesa Związku Banków Polskich z 28.11.2005 r., w którym można przeczytać:

Po przeprowadzeniu szczegółowych analiz, korzystając z doświadczenia Banku oraz naszego inwestora strategicznego uważamy, że udzielanie kredytów dewizowych wiąże się z ryzykiem zarówno dla instytucji finansowych, jak również dla klientów indywidualnych w przypadku znacznego osłabienia się polskiej waluty. (…) w przypadku klientów indywidualnych, którzy często kierują się wyłącznie krótkoterminowymi przesłankami (mniejsza rata, niższe oprocentowanie), w połączeniu z brakiem zrozumienia potencjalnych skutków ryzyka kursowego, mogą wystąpić trudności w prawidłowej obsłudze kredytu. Dodatkowo, w przypadku decyzji o całkowitej spłacie kredytu, aktywa uzyskane ze sprzedaży kredytowanej nieruchomości mogą nie wystarczyć na pokrycie całości długu (tzw. negatywne LTV).

pismo członka zarządu BZ WBK S.A. do Prezesa Związku Banków Polskich z 28.11.2005 r. (podkreślenia własne)

Twierdzenie dziś, że „banki nie mogły przewidzieć znacznego wzrostu kursu franka”, jest naiwne. Banki doskonale zdawały sobie sprawę, że w długoletniej perspektywie następowało będzie znaczne osłabienie się polskiej waluty. Miały również świadomość tego, że kredytobiorcy widzą wyłącznie „krótkoterminowe przesłanki” (mniejsza rata, niższe oprocentowanie) i że nie rozumieją potencjalnych skutków ryzyka kursowego, których nikt im nie wyjaśnił.

Dysproporcja wiedzy oraz możliwości należytej oceny ryzyka i zabezpieczenia się przed nim, istniejąca między bankiem a kredytobiorcą, uzasadnia zarzut wykorzystania przez bank przewagi kontraktowej w celu zawarcia z konsumentem umowy kształtującej prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami i rażąco naruszającej jego interesy. Prowadzi to do abuzywności klauzuli ryzyka walutowego, co jest jednym z argumentów przemawiających za nieważnością umowy kredytowej. Argument ten podnosimy w sprawach prowadzonych przeciwko bankom.

Autor: Bartosz Pręda

Zobacz również

PRĘDA Kancelaria - Kredyty frankowe

Sędzia z kredytem frankowym nie jest wyłączony od orzekania

Czy sędzia, który zawarł sam umowę „kredytu frankowego”, jest z mocy ustawy wyłączony od orzekania w sprawie, w której strona domaga się ustalenia nieważności takiej umowy? Sąd Najwyższy podjął uchwałę, w której rozstrzygnął to zagadnienie prawne.

PRĘDA Kancelaria - Kredyty frankowe

Wyrok TSUE z 29.04.2021 r. (C-19/20)

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał kolejny wyrok w sprawie kredytobiorców z Polski – odpowiadając na pytania zadane przez Sąd Okręgowy w Gdańsku. Co orzekł TSUE w sprawie C-19/20? Jakie skutki orzeczenie to może mieć na sytuację frankowiczów?

PRĘDA Kancelaria - Kredyty frankowe

Sędzia z kredytem frankowym nie jest wyłączony od orzekania

Czy sędzia, który zawarł sam umowę „kredytu frankowego”, jest z mocy ustawy wyłączony od orzekania w sprawie, w której strona domaga się ustalenia nieważności takiej umowy? Sąd Najwyższy podjął uchwałę, w której rozstrzygnął to zagadnienie prawne.

Nasze wyroki

© PRĘDA Kancelaria Adwokacka → Kredyty frankowe