Wyrokiem z dnia 8 kwietnia 2026 r. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu:
oddalił apelację banku od korzystnego dla kredytobiorcy wyroku Sądu Okręgowego w Legnicy z dnia 30 sierpnia 2024 r. wydanego w sprawie I C 700/23;
kosztami postępowania apelacyjnego w całości obciążył bank.
Ustne motywy rozstrzygnięcia
Sąd Apelacyjny nie podzielił zarzutów, które zostały sformułowane przez stronę pozwaną w apelacji, zarówno tych dotyczących naruszeń prawa procesowego jak i prawa materialnego. W ocenie Sądu są one bezzasadne.
Odnosząc się do naruszeń prawa procesowego, wskazać należy, że sformułowanie zarzutów w sposób, w jaki zostało to zrobione w apelacji, czyni je tylko polemiką z prawidłowymi ustaleniami Sądu Okręgowego. Ocena dowodów, które przeprowadził Sąd, nie nosi cech dowolności w żaden sposób, nie sprzeciwia się ona zasadom logiki i prawidłowego wnioskowania. Natomiast co do zupełności postępowania dowodowego, słusznie uczynił Sąd Okręgowy nie przeprowadzając dowodu z opinii biegłego. Musiałby być to dowód przeprowadzony w zakresie interpretacji postanowień, czyli prawa, a to jest rzeczą Sądu, a nie biegłego. Co istotne, miarodajna dla ocen postanowień zawartych w umowie jest chwila zawarcia umowy, a nie sposób jej wykonywania. Stąd też Sąd, uznając stan faktyczny sprawy ustalony przez Sąd Okręgowy za prawidłowy i pełny, czyni go podstawą własnych rozważań.
Odnosząc się do zarzutów dotyczących naruszenia prawa materialnego, to te koncentrują się na naruszeniu przez Sąd art. 385(1) § 1 k.c., art. 6 Dyrektywy 93/13/EWG, a w konsekwencji art. 58 § 3 k.c. Jeżeli chodzi o kwestie dotyczące postanowień umownych i ich abuzywności, zdaniem Sądu Apelacyjnego ocena jakiej dokonał Sąd Okręgowy jest prawidłowa. Postanowienia dotyczące klauzuli ryzyka walutowego i nierozerwalnie z nim związanej klauzuli indeksacyjnej mają charakter postanowień głównych, gdyż są to postanowienia właściwe tylko dla kredytów indeksowanych. Bez tych postanowień ta umowa nie byłaby umową kredytu, jaką zawarły strony. Pytanie, czy obie strony taką umowę chciały zawrzeć? Uznanie tych postanowień za postanowienia główne, czyni ich ocenę przez pryzmat abuzywności możliwą, ponieważ po pierwsze nie zostały one uzgodnione z powodem, po drugie nie zostały sformułowane w sposób jednoznaczny, mając na uwadze chociażby zakres i miarodajność pouczeń powoda o konsekwencjach zaciągnięcia kredytu indeksowanego na kilkadziesiąt lat. Nie dopatrzył się Sąd w tej umowie i dokumentach przedstawionych przez obie strony jakiegokolwiek dowodu, który świadczyłby o możliwości negocjowania przez powoda klauzul związanych z ryzykiem walutowym i zasadą indeksacji. Nikt tego z powodem nie uzgadniał, ani nie chciał uzgodniać. Bank narzucił te postanowienia z góry, powód mógł je tylko przyjąć i się z nimi zgodzić, albo ich nie przyjąć i nie otrzymać kredytu. Taki fakt nie świadczy o tym, że cokolwiek było w tym zakresie uzgodnione i powód miał możliwość jakiejkolwiek negocjacji. Bank zrobił to co chciał, narzucając swoją wolę słabszemu konsumentowi, wykorzystując swoją przewagę na rynku finansowym jako profesjonalista.
Jeżeli chodzi o zakres pouczeń, to samo ogólne pouczenie, że zaciągnięcie kredytu w walucie, w jakiej nie uzyskuje się dochodu, wiąże się z tym, że kurs tej waluty może wzrastać albo spadać oraz wskazanie, że w przeszłości przez kilka lat była to waluta stabilna, nie ma nic wspólnego z pouczeniem rzetelnym. Na podstawie takiego pouczenia konsument, jako nieprofesjonalny uczestnik rynku w latach 2000, nie mógł prawidłowo dokonać oceny, zwłaszcza ekonomicznej, faktu, czy produkt, który chce zakupić od banku będzie dla niego korzystny w perspektywie kilkudziesięciu lat.
Sąd nie dostrzega zasadniczego pouczenia powoda. Bank, nie pouczył powoda, że miernik jaki zastosował w tej umowie, nie jest obiektywny. Kurs franka w dacie zawierania przez powoda umowy był kursem sztucznie utrzymywanym przez Szwajcarski Bank Centralny i nie miał nic wspólnego z jakimkolwiek rynkiem. Tylko i wyłącznie Bank Szwajcarii decydował o tym, ile będzie kosztował frank, o czym przekonali się wszyscy w 2015 r., kiedy Bank Szwajcarii uznał, że nie będzie bronił kursu franka. Strona pozwana, jako bank i profesjonalista, proponuje konsumentowi w latach 2000, 20 lat temu, kredyt, który oparty jest na mierniku sztucznym, który zależy tylko i wyłącznie od woli jednego podmiotu. Już to czyni wszelkie pouczenia błędnymi i mającymi na celu tylko wykorzystanie pozycji słabszej strony jaką jest konsument i uzyskanie jak największych zysków.
Jeżeli chodzi o klauzulę ryzyka walutowego nie ulega wątpliwości, że to powód został nim całkowicie obarczony. Takie postanowienia są sprzeczne z dobrymi obyczajami, ponieważ nie są uczciwe. Nie mają one nic wspólnego z równym traktowaniem obu stron stosunku prawnego w prawie cywilnym, a są przejawem tylko i wyłącznie wykorzystania pozycji dominującej banku wobec konsumenta, dzięki któremu te banki funkcjonują. Prawdopodobnie bez kapitału, który dostarczają konsumenci, banki nie miałyby racji bytu. Dla banków najistotniejszy jest zysk, a takiego stanowiska Sąd Apelacyjny nie akceptuje.
Postanowienia umowy rażąco naruszyły interes powoda, chociażby przez to, że postawiły go w niekorzystnej sytuacji ekonomicznej i finansowej, nie pozwoliły mu na rzeczywistą ocenę tego, z czym będzie się mierzył przez kilkadziesiąt lat.
Odnosząc się do kwestii § 17 umowy i jego interpretacji jaka powstała w momencie, kiedy pojawiły się sprawy konsumentów przeciwko bankom o ustalenie nieważności kredytów i roszczeń z tym związanych, wcześniej przez kilkadziesiąt lat nikt nie miał wątpliwości, że ta klauzula to jest jedna klauzula. W takiej formie, w jakiej zrobił to bank odwołując się do Tabel Kursowych, nie można uznać, że są to dwa odrębne postanowienia, że można część z nich skreślać, tak jak czynią to niektóre Sądy w tym Sąd Najwyższy. Zdaniem Sądu Apelacyjnego nie jest to zasadne, ponieważ nie taka była rola tych postanowień w przedmiotowej umowie. Bez znaczenia jest przy tym fakt podpisania aneksu przez strony. Aneks nie dotyczył chociażby należności spłaconych już przez powoda i działał tylko na przyszłość.
Korzyść z wygrania sprawy
Korzyść kredytobiorcy wynikająca z nieważności umowy, uwzględniająca również anulowanie przyszłych rat kredytu, to ponad 425.400 zł, przy kredycie opiewającym na kwotę 250.000 zł.